Na listopad wymyśliłam Secesji zupełnie nowy klimat.
Chciałam, żeby było spokojnie, ciepło i bez całej tej krzykliwej jesieni.
Postawiłam na stonowane złoto, beże, brązy
i trochę mchu — taki oddech po sezonie.
Stoliki dostały lniane serwety, pojedyncze świece
w ciemnym szkle i małe naturalne dodatki.
W witrynie ułożyłam warzywa korzeniowe, liście
w miedzianych tonach i sznury drobnych lampek, które wieczorem robią robotę.
Na barze stanął bukiet z kapust ozdobnych, traw
i eukaliptusa — prosty, ale mocny.
Całość jest cicha, trochę nostalgiczna, bardzo jesienna… ale już po tej intensywnej jesieni.
Ot, mój listopad w Secesji.
I jeśli tylko chcecie taki klimat u siebie — zrobimy to.
Udekorujemy Wam witrynę, kawiarnię, restaurację, dom.
Zrobimy dekoracje na każdą okazję: oryginalne, dopasowane i z pomysłem.
Po prostu po naszemu.
